65.
Powietrze zawieszone, duchota taka, że żywej duszy dookoła.. haha. No tak, cmentarz końcu, a mnie się humor niewybredny trzyma.
Myję płytę, wyrzucam znicze, zmieniam kwiaty. Grabić nie trzeba, trącam żwir tylko krzątając się. Rozglądam się, patrzę na zegarek. Kładę się na grobie, rozkładając ręce na boki. Niebo błękitne, ciszej nawet niż było. Słuchawki w uszy, Apocalyptica, zamykam oczy. Najwyżej zgarną mnie jako młodą sataniskę bezczeszczącą grób.
"Cześć Tato, wiesz jakoś tak do dupy ostatnio.."
Gdy jestem w połowie monologu, pierwsze krople spadają. Ciepłe.
"Kochasz mnie, prawda? Kochasz, wiem że kochasz. Musisz kochać. Musisz musisz."
Leci "Ruska" z najnowszej płyty i pada deszcz. Koszulka przykleja się do ciała, tym razem nie przez pot. Dżinsy robią się ciężkie. Dłonie, wciąż w dole, poza płytą nagrobkową, już drętwieją.
"Tatotatotato".
Mam wrażenie zapadania się. Kręci mi się w głowie. Robi się zimniej, wciąż zimniej.
Godzinę później suszę w domu ręcznikiem włosy. Kicham. Mama podaje herbatę z cytryną, siadając obok i kładąc bose stopy na pufie. Coś koloru rozgniecionej pomarańczy, w futrze w dodatku, ląduje jej miękko na kolanach i zerka na mnie nieufnie, czy przypadkiem nie użyję ręcznika przeciwko niemu.
"Masz pozdrowienia" mówię do kota, a mama zapewne myśli że od taty. I nic nie odpowiada.




64.
Jak jest? Gorąco.
Jestem "Panną Niedzielą", "prawdziwą kobietą".
Jestem "dziewicą".
Jestem "nienormalna" i "bezczelna".
Jestem "kopiącą w ryj kiedy powinnam zrozumieć i docenić".
a to wszystko w jeden tydzień! co za tempo. kim będę więc dnia następnego? Sylwia już zbiera wizytówki mi wystawiane, przyczepia pinezkami do korkowej tablicy. Kolorowe karteczki z podpisami "kto co i kiedy powiedział o GITS". Jedne oryginalne, inne banalne. Trzeba mieć w końcu jakieś nieszkodliwe hobby. Ja zbieram kapsle od Tymbarków do kartonowego pudełka z nieśmiertelnej Ikei. I ciągle się Rudy Kot wpierdala, zaplątuje i piszczy. Bo miauczeć nie umie. To właśnie moje hobby, by go wciąż wyciągać i patrzeć jak ładuje się tam uparcie z powrotem. To jego sposób na zwrócenie mojej uwagi. I ja wiem, że on to wie, i on wie, że ja to wiem. I oczywiście, oficjalnie się nielubimy.





ARCHIWUM 2002: 12 | ARCHIWUM 2003:  02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 10 | 11 | 12 | ARCHIWUM 2004:  01| 02 | 04 | 05 | 06 | 07 | 09 |ARCHIWUM 2005:  04| 05|
[ZAPISZ] | [ODCZYTAJ]